Trudna sprawa: uchodźcy

Na terenie Unii Europejskiej przybywa wciąż imigrantów. Dziesiątki tysięcy ludzi koczuje we Włoszech, Francji, Grecji, na Węgrzech. Część z nich ucieka przed prześladowaniami, jakich doświadczyli w swoich krajach, ale są wśród nich również ci, którzy zdecydowali się na imigrację ekonomiczną. Sprawa jest poważna i budzi wiele emocji.

Mamy na tyle szczęścia jako państwo, że nie jesteśmy bezpośrednim celem uchodźców. Jednak zgodnie z wytycznymi UE będziemy musieli przyjąć na swoje terytorium pewną grupę spośród nich,którzy obecnie koczują w w obozach rozsianych w Europie. Już od kilku miesięcy toczy się zażarta dyskusja na temat jaką przybrać postawę wobec imigrantów – przyjąć wszystkich chętnych do zasiedlenia w naszym kraju czy nie pozwolić na przekroczenie Polski i deportować każdego, kto przybywa nielegalnie. Chciałabym i ja w tej sprawie zabrać głos.

Niewątpliwie jest to trudna i bardzo drażliwa sprawa. Trochę niepokojące jest dla mnie to, że o rozlokowaniu tych ludzi mają decydować urzędnicy unijni wg jakiegoś tam algorytmu, który obejmuje m.in. takie wskaźniki jak: zasobność, liczba mieszkańców danego kraju, jego możliwości, chęci?. Wszystko to rozpatrywane jest w kategorii liczb, procentów, statystyk. Nasuwają mi się kolejne pytania kto ma decydować o umiejscowieniu uchodźców, będzie powołana specjalna komisja a może odbędzie się losowanie podobne do gry totka? Czy ktoś w ogóle bierze pod uwagę fakt, że większość imigrantów docelowo chce dotrzeć do Niemiec, Szwecji i Wielkiej Brytanii? Co się stanie, jeśli większość z tych osób trafi w miejsca inne niżby chcieli? Co wtedy należy zrobić: zatrzymać ich pod przymusem czy pozwolić osiedlić się im zgodnie z ich wolą?

Na podstawie powyższych pytań powstaje kolejna lista znaków zapytania o człowieczeństwo, humanitaryzm, prawa człowieka. W mediach obok prowadzonych debat przeważnie mocno zabarwionych polityką, pokazuje się zdjęcia ukazujące tragedię uchodźców. Poza zbiorowym dramatem, towarzyszy osobisty, może nawet jeszcze bardziej wyciskający z serca emocje. Ktoś stracił najbliższych, ktoś odnalazł i uratował niemowlę, komuś z powodu straty rodziny świat się zawalił… ciągła gra o życie, batalia, w której nie ma równych, choć tak naprawdę śmierć przyjdzie po każdego. Jednak tu myślę, że chodzi o coś więcej, o godność, o wolność, o poszanowanie prawa.

Łatwo wypowiadać wzniosłe postulaty poparte dodatkowo ideałami chrześcijańskimi i zasadami humanizmu. Trudniej rozwiązać ten problem organizacyjnie, logistycznie, tak aby w wyniku działań unijnych funkcjonariuszy nie zapanował totalny chaos. Czy przypadkiem te wszystkie dobre intencje niesienia pomocy nie wyjdą gdzieś bokiem?

Wydaje mi się wręcz pewnym, że trwający kryzys imigracyjny jeszcze bardziej pogłębi różnice i tak już powstałe w krajach europejskich. Dodatkowo dochodzi tu różnicowanie światopoglądowe na chrześcijan i muzułmanów, przy tym mówi się o pomocy dla tych pierwszych, zaś drugiej grupie już niekoniecznie. Nie bez komentarza zostaje podłoże ekonomiczne całej tej migracji ludności. Oczywiście, zawsze w takiej sytuacji znajdą się cwaniacy i bandyci, którzy zechcą zarobić na cudzej krzywdzie. Handel ludźmi to także poważne zagrożenie nie tylko dla Europy, ale również dla pozostałych kontynentów. O tym też powinni pomyśleć urzędnicy UE i politycy rządzący państwami jak zlikwidować statki przemycające ludzi.

Idąc dalej tym tokiem rozumowania należy pamiętać o różnych aspektach związanych z migrantami, które sprawiają, że problem nie jest już taki transparentny. Uchodźcy pochodzą przede wszystkim z Syrii, Libii, Erytrei oraz Afganistanu, czyli z krajów gdzie nie ma poszanowania prawa jako takiego. Co więcej to utrzymanie porządku poszanowania władzy nie opiera się na szacunku lecz na przemocy. Już z tego wynika ogromna różnica w mentalności.

W Syrii trwa wojna domowa. Można powiedzieć, że to sposób w jaki ludność „odreagowuje” ten wymuszony terrorem autorytaryzm i uległość wobec panującej dyktatury. Wobec tego ci migranci znajdują się w ekstremalnej sytuacji, pod ogromną presją. Fakt zachowują się nienormalnie, bo ich położenie nie należy do normalnych. Tak to wygląda i nie trzeba w tym miejscu szukać winnego.

Dobrze zdaję sobie sprawę z różnic kulturowych, jakie dzielą chrześcijan z muzułmanami, Europejczyków z Arabami. Wiem o zamieszkach, agresywnych zachowaniach i aktach przemocy, jakich się dopuszczają uchodźcy. Czytałam o wyrzucaniu żywności na Węgrzech, demolowaniu autobusów, zastraszaniu kierowców, odmowie przyjęcia pomocy zorganizowanej przez Czerwony Krzyż tylko dlatego, że symbol tej organizacji utożsamia się muzułmanom z chrześcijaństwem. Wcale się nie dziwię, że w Europejczykach budzi się sprzeciw po takich akcjach. No i dlaczego pozostają obojętne na los swoich braci w wierze bogate państwa islamskie, takie jak Arabia Saudyjska, Kuwejt czy Zjednoczone Emiraty Arabskie. Jakoś nie słychać o pomocy dla swoich pobratymców. Skandaliczne jest jak łatwo świat islamski oburza się i łączy siły w momencie obrazy ich proroka, do tego stopnia, że sięga po terroryzm. Jak widać doktryna Mahometa nie ma nic wspólnego z pomocą, współczuciem czy miłosierdziem.

Fakty odnośnie uchodźców są niezaprzeczalne. Myślimy o migrantach, a może trzeba powiedzieć wprost, że trzy czwarte tej grupy to mężczyźni w wieku między dwudziestym a trzydziestym rokiem życia, mężczyźni w wieku poborowym, mężowie, ojcowie rodzin. Nie ma co się łudzić, to społeczeństwo patriarchalne, rządzone przez mężczyzn. A co za tym idzie w niedługim czasie można się spodziewać, że ci azylanci sprowadzą do „spokojnej Europy” swoje rodziny, a co za tym idzie liczba uchodźców wzrośnie kilkukrotnie.

Cywilizacja europejska powstała na podwalinach Grecji i Rzymu oraz Chrześcijaństwa. Islam nie jest naszym kręgiem kulturowym. Są pewne granice, których nie wolno nam przekroczyć, bo inaczej przyjdzie nam zrezygnować z wartości , które sami wyznajemy i uznajemy za własne dziedzictwo. Nie ma co być naiwnym, że będziemy w stanie szanować wartości, które wyznają inni a one kłócą się albo wręcz zaprzeczają  wartościom przez nas przyjętym. Musimy być konsekwentni i wierni wobec wyznawanym wartościom, wobec samych siebie. Rozwiązanie kryzysu wywołanego wzrastającą wciąż liczbą migrantów nie jest łatwe, ale przy wykazaniu odpowiednich chęci możliwe.

Europa chce udzielić gościny i przyjąć uchodźców z Bliskiego Wschodu. Należy pamiętać, że nie tylko grzeczność ale i uczciwość wymaga, aby uszanować gospodarza, a w jego domu zachowywać się tak, by nie burzyć jego spokoju, nie obrażać go ani tym bardziej nie lekceważyć ważnych dla niego wartości.

Advertisements

2 thoughts on “Trudna sprawa: uchodźcy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s