Moje krańce świata

Jestem mieszczuchem. Odkąd pamiętam zawsze mieszkałam w mieście, poza krótkim epizodem, który ze względu na wiek pieluchowy słabo zapisał się w mojej głowie. Lubię miasto wraz z jego rytmem, choć nie ukrywam, że czasem mam dość tego wszechobecnego pośpiechu i życia w biegu. Kiedy ma dość, to wybieram się na kraniec świata. Mam kilka takich miejsc i o niech dzisiaj chciałam opowiedzieć.

Najbliższe, do którego mogę uciec znajduje się na przedmieściach. Wystarczy pół godziny jazdy kolejką, aby powietrze zapachniało żywicą a latem także bzem.  Z okna nie dojrzy się wielkiego świata, ale sosnowy las. Sobotnie popołudnia mijają tam leniwie, nikt się nie spieszy, bo i nie ma dokąd, to czas na odpoczynek. Można wyciszyć emocje i zasłuchać się w sobie.

Beskid Niski – tam można uciec najskuteczniej, do kapliczek połemkowskich, gdzie nie sięga czas. Można tu siebie zostawić, w chałupie u źródeł Wisłoki, tam gdzie spotyka się Zawoja. Nie dociera tam zasięg komórek. Wodę czerpie się ze studni a herbatę gotuje na kuchni z kafli i jeszcze drewno na rozpałkę trzeba narąbać siekierą. Do snu ukołysze tam strumień i szumiący za plecami na wzgórzach doliny las. Być może na pierwszy rzut oka miejsce nie powala, a może nawet wywołuje politowanie, bo jak wytrzymać bez bieżącej wody, prądu, a zimą ogrzewa się przy piecu z nierównych cegieł,ale kiedy już ma się wszystkiego w życiu dość, to właśnie w takim miejscu zaczyna się czuć, że się żyje i wie, że jeszcze nie wszystko stracone.

Ostanie miejsce, o którym chcę wspomnieć, to miasto na Podlasiu. Kulturowy tygiel, gdzie przed wiekami obok siebie mieszkali Żydzi, Tatarzy, Polacy, Rusini. Kulturowe pogranicze kryjące w sobie dawne tajemnice Radziwiłłów z Nieświeża opasane przez Bug niczym wstęga. Dziś już nie takie statyczne jak kiedy spoglądałam na nie oczami dziecka. Może dlatego, że niecodzienne, więc łatwiej dostrzec zachodzące zmiany. Kiedy tam wracam mam świadomość, że znany adres może już takim nie być a twarze spotkane na ulicy już nie są tymi znajomymi sprzed lat.

Na skrzyżowaniach codzienności z marzeniami, gdzieś na krańcu świata, zbieram myśli, ładuję akumulatory, by potem stawić czoła temu co przyniesie dzień w wielkim mieście.

A wy gdzie macie swoje krańce świata?

Advertisements

4 thoughts on “Moje krańce świata

  1. A ja swój koniec świata mam właściwie w swoim domu i zawsze jak wracam z pracy z Wrocławia do swojej miejscowości, położonej na obrzeżach, to czuję się jakbym wyjeżdżała na wakacje. Wystarczy wyjść do mini ogródeczka z kubkiem kawy w ręce lub kieliszkiem wina i już zapomina się o całym zgiełku świata tego.

    Co do chatek bez prądu i wody. Też taką mam i też ją uwielbiam! (Nie mówię teraz o swoim domu 😉 Tutaj jak najbardziej dotarła cywilizacja). A najwspanialej jest rano, jak idzie się myć zęby do strumienia 😀

    Lubię to

  2. Też lubię miasto, więc większość ulubionych miejsc wiąże się z ruchem, gwarem i rozgardiaszem. Mam natomiast dwa miejsca pt. „Zapomnij o mieście”. Jedno w zasięgu roweru – dwadzieścia minut i jestem w cudnym lesie, nad jeziorem. Drugie – to pewne miejsce nad morzem. Niewielu ludzi tam dociera, bo trzeba pokonać kilkukilometrową drogę przez las. Ale plaża jest piękna…

    Polubione przez 1 osoba

  3. Zazdroszczę, że masz tak blisko do gór. Na Twoim miejscu, to chyba co weekend jeździłabym na wycieczki. Mój kraniec świata? Hmm… Jestem w tej komfortowej sytuacji, że mam blisko do dużego miasta, ale jednocześnie mieszkam w raczej spokojnej okolicy, z której nie muszę uciekać, by odpocząć od zgiełku. Ale uwielbiam Tatry, choć raczej te mniej uczęszczane szlaki, bardzo podobało mi się też w Gorcach, bo nie są zbyt popularne wśród turystów i można sobie pochodzić. Pozdrawiam 🙂

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s