Rozmowy o kasie

Polak lubi zaglądać do cudzej kieszeni, policzyć każdą złotówkę i sprawdzić księgowość na co zostało wydane… a już jak wyjdzie z tego jakaś afera, to dopiero czuje się w swoim żywiole.

Osobiście nie obchodzi mnie ile zarabia siostra brata męża mojej najlepszej koleżanki i gdzie spędzi najbliższy urlop. Stać ją, to niech sobie jedzie na Karaiby, Hawaje, do Nowej Zelandii czy innego Ciechocinka. Ale są też ludzie, którzy wygłoszą komentarz pełen pogardy, że to przecież tyle pieniędzy i co można z nimi zrobić albo nie robić, a przede wszystkim, że on to w życiu sobie nie będzie mógł pozwolić na takie luksusy i fanaberie zagraniczne.  Takim to nawet nie pomoże napomknięcie między wódką i zakąską u cioci na imieninach, że o takich sprawach to ludziom na poziomie nie wypada rozmawiać.

Nie lubię dywagacji o cudzym stanie konta, zarobkach i wydatkach. Nie rozumiem jak można uczynić sobie za cel życiowy ustalanie „ile ktoś ma kasy”. Choć jak pokazują realia. Są ludzie, którzy nie zdzierżą, jeśli nie będą znać stanu majątkowego pewnych osób. Było już głośno o politykach, blogerach, celebrytach i przeciętnych Kowalskich z dużych i małych miast. Ile jadu pełnego zazdrości można znaleźć pod postami na temat zakupów znanych osób… że brzydkie, tandetne, infantylne i w ogóle po co za metkę tyle płacić. Przecież to straszne dać tyle pieniędzy za rzeczy, które „wcale nie różnią się jakością”.

Jak łatwo jest rozliczać z cudzych wydatków. Udzielać rad jak dysponować nieswoimi finansami. Ale trudno nie dyskutować o pieniądzach w związku. Trzeba o tym rozmawiać i to zarówno w kontekście zarobków i wydatków. Nie ma, że to nieromantyczne, nie wypada i mam klapki na oczach i uszach. Tu musi być kompletna wzajemna wiedza o dochodach, zobowiązaniach a nawet długach. Trzeba rozmawiać w związku o oczekiwaniach i o tym, co się oferuje.

Trzeba rozmawiać, ale także słuchać i być słuchaną/ym. Czasem takie rozmowy niosą za sobą ogromny ładunek emocji. Bo jak to kobieta ma zapytać swojego pana o jego podejście do funduszy, przecież od razu zostanie uznana za materialistkę i pryśnie jak bańka mydlana sen o sukni z welonem i Mandelsonie. Lepiej czasem wyjść na taką przecherę ekonomiczną niż wpakować się w tarapaty pod tytułem przemoc ekonomiczna albo niezaradny finansowo lekkoduch, któremu znowu nie wyszedł interes życia ale następnym raz to już na pewno będzie to złoty strzał. A jak ktoś ma trochę rozumu, to doceni to, że chcesz wiedzieć jak będzie wyglądał wasz wspólny start finansowy.

Rozmowy o pieniądzach to nie brak zaufania, to przede wszystkim kwestia odpowiedzialności. Wspólne ideały nie wystarczą, aby nie burczało w brzuchu. Potrzebne są też priorytety we wspólnym budżecie. Bo co jeśli powinie się któremuś noga, pojawią się dzieci, nastąpią nieprzewidziane okoliczności?

Advertisements

2 thoughts on “Rozmowy o kasie

  1. Finanse – temat jak każdy inny. Moim zdaniem to, jak partner zareaguje na taki temat określa jego dojrzałość no i dojrzałość samego związku.

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s