Ślady pokoleniowe

znakiszKażde pokolenie ma swój czas i znaki szczególne, które zostawiają po nim ślad. Taka też jest historia współczesnych trzydziestoparolatków opisana przez Paulinę Wilk w jej książce.  „Znaki szczególne” to opowieść pokolenia, którego dzieciństwo i okres dorastania przypadł na okres transformacji ustrojowej, gdzie wiele osób musiało odnaleźć się na nowo.

Socjolodzy określają ich jako Pokolenie X (pokolenie PRL, Pokolenie Nic na Serio). X oznacza tutaj niewiadomą, ludzi, którzy poszukują swojego miejsca w chaosie współczesności, wykreowanych przez modę wzorców, szukających odpowiedzi na trudne pytania o sens własnej egzystencji. To pokolenie w większości wychowane na blokowiskach z przełomu lat 70 – tych i 80- tych XX wieku. Zaradne i dumne dzieciaki z noszenia na szyi klucza od mieszkania zawieszonego na sznurówce. „Świadkowie” narodzin rockowej popkultury pokroju Aerosmith, U2, grunge`u (Nirvana), britpopu (Oasis, Blur), którzy odtwarzali piosenki swoich muzycznych idoli na magnetofonach kasetowych. Pokolenie lat 80 -tych ubiegłego wieku  to przede wszystkim pracusie zabiegający o dobrobyt, którym nie zawsze mają czas się cieszyć, uwikłani w długoletnie kredyty hipoteczne. Mimo trudności, wciąż podejmują codzienną walkę o swoje miejsce w społeczeństwie.

Ostatni obywatele PRL to także pierwsi członkowie społeczeństwa ukształtowanego przez „powiew wolności” zrodzonej przez Solidarności. To „my” bawiący się w piaskownicach, gdzie „piekliśmy” w plastikowych foremkach babki, budowaliśmy gigantyczne zamki na piasku, grający w kapsle na osiedlowych chodnikach. Beztroskie dzieci, dumne z swojej samodzielności, zapracowanych rodziców spłacających małego fiata i nowe M-3, stojący razem z nimi w kolejkach po cukier na kartki albo krem Nivea. Częściowo osamotnieni, tkwiący w dzieciństwie, gdzie wpadało się bez zapowiedzi do sąsiadów w porze obiadu albo rozmawiający przez kaloryfer przez wieczorynką; spotykający się przy trzepaku, gdzie przesiadywało się albo robiło akrobacje często kończące się potłuczonymi kolanami a nawet i rozbitą głową; zajadający się vibovitem albo visolvitem prosto z torebki.

Tacy byliśmy nieskomplikowani. Cieszyły nas drobiazgi. Piszę „my”, bo to także  obrazek mojego dzieciństwa.  Wszyscy byliśmy sobie równi pod blokiem. Nie miało dla znaczenia czy tata był prokuratorem, wojskowym, robotnikiem w fabryce a mama nauczycielką, pielęgniarką, kucharką czy woźną w szkole. Byliśmy razem, wspólnie uczęszczaliśmy do tej samej klasy w podstawówce, razem graliśmy w chowanego, dwa ognie, robiliśmy te same szlaczki w szkolnych zeszytach. Nie mieliśmy czasu na analizowanie złożoności otaczającego nas świata. Gospodarności uczyliśmy się przez odkładanie drobniaków do świnki skarbonki albo na książeczkach SKO.

Aż nastał okres transformacji:pierwsze wolne wybory po 1989 roku i ta dziecięca ciekawość na kogo oddali głos rodzice.  Kraj zmieniał swoje oblicze, upadła żelazna kurtyna, a my coraz mnie czuliśmy się podobnie. Było nas dużo. Panował wyż demograficzny. Nieświadomi jeszcze  nowej rzeczywistości zaczęliśmy uczestniczyć w wyścigu o „lepsze jutro”, wciąż ścigając się w zdobywaniu kolejnych szczytów: edukacyjnych, zawodowych i o siebie wzajemnie dostrzegając niepewność jutra. Dognała nas wielość, co zrodziła zazdrość. Staliśmy się uczestnikami kapitalizmu.

Pojawiało się wciąż coś nowego: magnetowid z kasetami VHS, komputer, internet, telefonia komórkowa.Poznawaliśmy, doświadczaliśmy, chłonęliśmy z zapałem tę nową wiedzę. Zmieniły się zasady gry, ze świata realnego, przenieśliśmy się do globalnej wirtualnej wioski. Mierzymy się z tym co nowe, szalone, o czym jako dzieci nawet nie byliśmy w stanie marzyć.

W książce perspektywa wspomnień przeplata się analizą historii ludzi, których coś wspólnego połączyło i wraz z nadejściem nowego zauważyli, że jednak nie są tacy sami. Opowieść może wydawać się niepełna, naiwna, bo pisana z perspektywy młodego człowiek, który jest nie do końca świadomy tego co się wokół niego dzieje. To świadectwo tych, którzy często zbyt szybko musieli dorosnąć, by walczyć o swoją przyszłość.

Z pewnością znaków szczególnych jest znacznie więcej, o których warto by wspomnieć, co każdy z nas trzydziestolatków mógłby dodać do tych wymienionych swoje, które dopełnią obraz.

Advertisements

One thought on “Ślady pokoleniowe

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s